HUMOR BACY
Bacowa budzi swojego meza w srodku nocy.
- Antos, pchla mi chodzi po plecach, zlap ja i zabij.
- Zapal swiatlo - doradza zaspany baca. - Jak cie zobaczy,
to sama zdechnie ze strachu.
-----------------------------------------------------------------
Na ostry dyzur przywoza gorala ciezko pobitego, a ten na noszach zwija sie ze smiechu. Lekarz pyta:![]()
- I z czego sie pan tak smieje? Szczeka zlamana, cztery zebra tez, oko wybite?
Goral na to:
- Ja to nic ale Jontek ma dzisiaj noc poslubna a ja mam jego jaja w kieszeni!
-----------------------------------------------------------------
Juhas widzi bace prowadzacego duze stado owiec.
- Dokad je prowadzicie?
- Do domu. Bede je hodowal.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie bedziecie je trzymac?![]()
- W mojej izbie.
- Toz to straszny smrod.
- Coz, beda sie musialy przyzwyczaic.
-----------------------------------------------------------------
- Oskarzony twierdzi, ze uderzyl poszkodowanego jeden raz zwinieta gazeta?
- Ano tak - zgadza sie goral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznal wstrzasu mozgu?
- Skoro tak dochtor powiedzial...
- W takim razie co bylo w gazecie?
- Nie wiem, nie czytalem.![]()
------------------------------------------------------------------
Turysci poszli sobie w gory. Po pewnym czasie znalezli studnie.
Chcac sprawdzic, czy jest w niej woda, wrzucili do niej maly kamyczek.Nasluchuja, a tam nic. No nic, pomysleli, wrzucimy wiekszy kamien.Przyniesli jakiegos wielkiego kamola, wrzucili, a tam dalej nic.
Zobaczyli szyne kolejowa.
- Jak to wrzucimy, to na pewno bedzie slychac.
Wspolnym wysilkiem przytachali te szyne i wrzucili ja do studni. Nagle widza barana, ktory biegnie przez pole dupa do przodu i wpada do studni. Zdziwieni patrza w glab studni, gdy podchodzi do nich baca:
- Panocki, a nie widzieli wy mojego barana?
- No, przed chwila widzielismy go jak biegl przez pole i wskoczyl do studni.
Baca zdziwiony kreci glowa i mowi:
- Jakze mogl mi uciec, jak byl do szyny przywiazany...
----------------------------------------------------------------------
Goral skarzy w sadzie Anglika:
- Nazwal mnie h***m!
- A moze o powiedzial "dzien dobry" po angielsku: "How do you do?"
- A moze...
- To co, ugoda?
- Dooobra...
Wychodzi z sadu i mysli: "How do you do?" ale dlaczego powiedzial: "zlamany"?
----------------------------------------------------------------------
Ida Antek i Francek przez las. Zobaczyli kamien, na ktorym bylo napisane: "Jesli mocie ludzkie serce, to mnie obroccie..."
Nasapali sie wiec porzadnie, a zas na drugiej stronie bylo napisane:
"Piknie wom dziekuje, bo mi sie bok odlezol..."
----------------------------------------------------------------------
Komisja w Poroninie pyta gorala, czy znal Lenina.
- Powiedzcie gazdo czy znaliscie wodza rewolucji?
- Ni, ale uratowolek mu zycie.
-!???!! Jak to uratowaliscie mu zycie?
- Ano ide jo rano, na gran, a tu jakisik panocek siedzi na pienku nad przepascia i cosik pisze. Wracom pode wiecor i ten som panocek siedzi i cosik rysuje.
- No to w jaki sposob uratowaliscie zycie Leninowi.
- Ano przeca, moglek go zepchnonc w ta przepasc, ale nie zepchnalem ... no i tak uratowolek mu zycie.
----------------------------------------------------------------------
- Baco napisaliscie donos!
- Ni, do wos nie pisolem.
----------------------------------------------------------------------
Przyjechal baca do Ameryki i okradl bank. Siada w rowie przydroznym, wyciaga z worka pieniadze i zaczyna liczyc. Nagle zjawia sie przy nim amerykanski funkcjonariusz i pokazujac swa sluzbowa odznake mowi:
- Police!
Na to baca:
- Dziekuje, panocku, sam se police.
----------------------------------------------------------------------
- Wojtek, wyscie taki mondrala, wsytko prawie wiycie, to powiydzcie wiela jest prowd?
Gazda na to:
- Jo znom jino trzy. Piyrso to swiynto prowda, drugo tyz prowda, i trzecio gowno prowda.
----------------------------------------------------------------------
Rozmawiaja dwie gazdziny o swoich dzieciach. Jedna z nich sie chwali:
- A moj Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to sie tak jakos nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... uzarl - nie, nie uzarl... A! juz wim! UJOT!
----------------------------------------------------------------------
Bacowa budzi swojego meza w srodku nocy.
- Antos, pchla mi chodzi po plecach, zlap ja i zabij.
- Zapal swiatlo - doradza zaspany baca. - Jak cie zobaczy, to sama zdechnie ze strachu.
----------------------------------------------------------------------
Na ostry dyzur przywoza gorala ciezko pobitego, a ten na noszach zwija sie ze smiechu. Lekarz pyta:
- I z czego sie pan tak smieje? Szczeka zlamana, cztery zebra tez, oko wybite?
Goral na to:
- Ja to nic ale Jontek ma dzisiaj noc poslubna a ja mam jego jaja w kieszeni!
----------------------------------------------------------------------
Juhas widzi bace prowadzacego duze stado owiec.
- Dokad je prowadzicie?
- Do domu. Bede je hodowal.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie bedziecie je trzymac?
- W mojej izbie.
- Toz to straszny smrod.
- Coz, beda sie musialy przyzwyczaic.
----------------------------------------------------------------------
Rozmawiaja dwie gazdziny o swoich dzieciach. Jedna z nich sie chwali:
- A moj Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to sie tak jakos nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... uzarl - nie, nie uzarl... A! juz wim! UJOT!
-----------------------------------------------------------------
Goral stanal przed sadem oskarzony o pobicie.
- Oskarzony twierdzi, ze uderzyl poszkodowanego jeden raz zwinieta gazeta?
- Ano tak - zgadza sie goral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznal wstrzasu mozgu?
- Skoro tak dochtor powiedzial...
- W takim razie co bylo w gazecie?
- Nie wiem, nie czytalem.
----------------------------------------------------------------------
Jedzie gazda z gazdzina furmanka. Nagle niebo sie zachmurzylo, rozszalala sie burza. Znienacka 20 metrow przed furmanka uderzyl piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mowi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili nastepny piorun uderzyl 5 metrow za furmanka. Gazda znow podnosi palec i mowi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jada dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gazdzine jadaca na furmance, a gazda zadowolony:
- No!!!
----------------------------------------------------------------------
Przyjechal turysta w gory. Nocuje u bacy. Rano baca pyta:
- Czy wy w nocy nic ze soba nie robicie, ze sie swiatlo caly czas pali?...
- Baco, przy swietle to dopiero przyjemnosc!
Na drugi dzien turysta pyta bace:
- No i jak, lepiej przy swietle?
- Lepiej, lepiej - i ile dzieci mialy uciechy!
----------------------------------------------------------------------
Idzie dwoch bacow kolo sklepu spozywczego...
- Baco! Wiejmy stad ino zywo !!!
- A czemuz to !?
- Bo tu pisza "Dzemy jaja !!!'
----------------------------------------------------------------------
Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle slysza krzyk i placz kobiety. Patrza - a gazda za chalupa grzmoci zone. Prezydent pyta go dlaczego tak sie zneca nad kobieta. Gazda mowi:
- Chciala miec fiata - kupilem. Chciala mercedesa - kupilem. Ale teraz jej sie helikopterem zachcialo latac. Nie kupie, bo tu gory i jeszcze mi sie baba zabije!
Prezydent pokiwal ze zrozumieniem, ale Gierek wzial gazde na strone i pyta:
- Gazdo, a tak naprawde o co poszlo?
- Przeca nie powiem obcemu, ze mi bzdziagwa bony na cukier zgubila.
----------------------------------------------------------------------
Pytaja bace:
- Czy te trzy dziewczynki sa twoimi corkami ?
Baca:
- No.
- Ale one urodzily sie tego samego dnia ?!
- No...
- ... w odstepach pietnastominutowych !!!
- No to co ?! Ja mom rower ...
----------------------------------------------------------------------
- Staro, obrocilabys sie ku mnie.
- Kces mnie, moj chlopecku ?
- Nie, ino puscos b�ki
----------------------------------------------------------------------
Do "Pewex"-u przyszedl z wiaderkiem goral:
- Pani, han co to za flaska ?
- Francuski koniak.
- Loc!
- Prosze bardzo.
- A hanta flasysia piykno mi sie widzi.
- To jest najlepsze wino portugalskie 'Porto'.
- Loc. A hanta ?
- Polski spirytus.
- Duzo loc. Za to sycko kielo placem ?
- Dwiescie piecdziesiat dolarow.
- Wyloc!
----------------------------------------------------------------------
Baca byl swiadkiem wypadku samochodowego, poldek walnal w drzewo. Przesluchuje go gliniarz:
- Baco jak to bylo?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widze.
- A oni nie widzieli...
----------------------------------------------------------------------
- Baco, czy pokazecie nam Giewont? - pytaja turysci.
- Jo. Widzita ta pierwsza gorka?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga gorka?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita ta trzecia gorka?
- Nie.
- To je Giewont.
----------------------------------------------------------------------
Ten sam turysta w nastepne wakacje zachodzi w deszczu do bacowki, baca goscinnie czestuje go goraca strawa, turysta zajadajac spostrzega ze do talerza leci mu z gory woda...
- Baco dach ci przecieka.
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz ??
- Ni moge, przeciez deszcz pada.
- To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada ??
- A bo wtedy nie cieknie...
----------------------------------------------------------------------
W gorskiej chacie pod Gubalowka wielka uroczystosc - Jan Gasienica konczy sto lat. Zjechali sie reporterzy, naczelnik miasta, wreczono medal i dyplom. Wszyscy, trzesacego sie ze starosci pomarszczonego Gasienice, pytaja jak dozyl tak sedziwego wieku.
- Zwyczajnie, nie pilech, nie palilech, za dziewkami nie gonilech...
W tym momencie przerywa mu straszny halas.
- Nie przejmujta sie - mowi Gasienica - to tylko moj starszy brat, cala noc pil gorzale, to mu sie chce teraz za dup*mi ganiac.
----------------------------------------------------------------------
- Czy to prawda baco, ze tutejsi ludzie nie lubia przybyszow z nizin? - pyta turysta gorala.
- A bo ja to wim... Widzicie panocku ten cmyntoz?
- Widze...
- Tu leza ci, co przysli na zabawe bez zaprosenia...
----------------------------------------------------------------------
Sprawa w sadzie. Sedzia pyta oskarzonego - gorala:
- Zawod?
- Mechooptyk.
- Co?
- Mechooptyk!
- A co pan robi?
- Optykam chalupy mchem....
----------------------------------------------------------------------
Zapisuja bace do Partii. Sprawdzaja zyciorys.
- No a jak to bylo po wojnie? Byliscie w jakiejs bandzie?
- Ni, ta bydzie pirsa.
----------------------------------------------------------------------
Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco, macie jakis pokoj do wynajecia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiscie.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
-Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra baco, ale musi tu byc spokoj i zadnych dzieci.
- Tu nimo zadnych dzieci.
Turysta idzie spac. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszcza, wywracaja meble itp.
Turysta zwleka sie z wyra (przekrwione oczy itp.) i zaspanym glosem mowi do bacy:
- Baco, baco, tu nie mialo byc zadnych dzieci!
- Dzieci? To sa skurwysyny nie dzieci!
----------------------------------------------------------------------
Idzie turysta po szlaku i nagle slyszy:
- Lo Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!!
Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pienku, obok wbita siekiera i:
- Lo Jezu, Jezu, Jezu!
Turysta: Baco! Baco co wam sie stalo?!
Baca: Mnie? Nic. Lo Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!!!
T: A moze komus w waszej rodzinie?
B: Mojej? Ni. Lo Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!
T: No to co tak lamentujecie?
B: Lo Jezu, jak mi sie robic nie chce!
----------------------------------------------------------------------
Zapisuja bace do spoldzielni produkcyjnej.
- Dacie krowe do spoldzielni?
- Dom.
- Dacie konia do spoldzielni?
- Dom.
- Dacie owce do spoldzielni?
- Nie dom.
- Dlaczego?
- Bo mom.
----------------------------------------------------------------------
- Baco, czy mozna tu gdzies kupic czesci zamienne do samochodu ?
- Zaraz za wioska jest ostry zakret nad urwiskiem, a czesci leza na dole...
----------------------------------------------------------------------
Nad Morskim okiem siedzi stary gazda. Przechodzacy turysci pozdrawiaja go i pytaja:
- Co tu robicie?
- Lowie pstragi.
- Przeciez nie macie wedki.
- Pstragi lowi sie na lusterko.
- W jaki sposob?
- To moja tajemnica. Ale jesli dostane flaszke, to ja wam zdradze.
Turysci wrocili do schroniska, kupili butelke wodki i zaniesli ja gazdzie. On tlumaczy...
- Wkladam lusterko do wody, a kiedy pstrag podplywa i zaczyna sie przegladac to ja go kamieniem i juz jest moj...
- Ciekawe... A ile juz tych pstragow zlowiliscie?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z piec flaszek dziennie...
----------------------------------------------------------------------
Goral wraca z dwuletniej sluzby w wojsku. Zona Jagna ciagnie go zaraz do sypialni. On sprzeciwia sie i wyprowadza ja na spacer.
- Widzisz Jagna to piekne blekitne niebo?
- No widze! Chodz do sypialni.
- A widzisz te piekne wzgorza?
- Widze, no chodz juz!
- A widzisz te piekne laki?
- No widze widze! No chodz do ...
- No to patrz i patrz, bo teraz bedziesz przez miesiac ino sufit ogladala.
----------------------------------------------------------------------
Placze zgwalcona Maryna, podchodzi baca:
- Czemu placzesz Maryna?
- Oj zgwalcili mnie zgwalcili!
- A o pomoc wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku wsi wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku halom wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku wierchom wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku lasowi wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- Nikt nie przyszedl?
- Nikt, nikt nie przyszedl!
- To i ja sobie ulze!
----------------------------------------------------------------------
Na drodze z Koscieliska do Zakopanego stoi goral i lapie okazje.
Zatrzymuje sie jakies auto, baca wyciaga ciupage, i rzecze do kierowcy:
- Lonanizuj sie pan!
Oslupialy kierowca poslusznie acz niechetnie posluchal rozkazu bacy, gdy skonczyl uslyszal znow te sama komende:
- Lonanizuj sie pan!
Coz ... wyboru wielkiego nie mial. Nie mial tez wyboru gdy uslyszal kolejna komende:
- Lonanizuj sie pan!
Gdy skonczyl baca znow to samo:
- Lonanizuj sie pan!
Probowal tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodzilo, glos bacy naglil jednak nieublaganie:
- Lonanizuj sie pan!
- Lonanizuj sie pan!
- Lonanizuj sie pan!
I kiedy baca juz widzial, ze kierowca nie da juz naprawde rady spokojnym glosem rzekl do stojacej obok gazdziny:
- Siadaj Maryna, pan cie do Zakopanego zawiezie!
----------------------------------------------------------------------
Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta:
- Co robicie baco?
- A tak sobie siedze i mysle.
- A to wy zawsze tak ?
- Nie, ino jak mam czas.
- A jak nie macie czasu ?
- To sobie ino siedze.
----------------------------------------------------------------------
Przychodzi baca do kolegi chirurga i mowi:
- Wiesz Kazik pomoz, mam brzydka zone! Wez ty jej zrob jakas operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie moze sie da, ale to bedzie kosztowac z jakies dziesiec tysiecy.
Spotykaja sie po dwoch tygodniach. Mowi lekarz Kazik:
- Tak jak mowilem, da sie zalatwic, ino dziesiec patykow przynies.
- A wiesz Kazik, juz nie trzeba, gajowy zgodzil sie za piec stowek odstrzelic.
----------------------------------------------------------------------
Autostopowiczka zatrzymuje samochod na drodze z Poronina do Zakopanego. Samochod zjezdza na pobocze i szofer odkreca okienko. Autostopowiczka wsadza glowe do srodka, a wtedy kierowca podkreca szybko okienko, wychodzi druga strona, zadziera kiecke i rznie rzeczona autostopowiczke, poczem odkreca okienko i odjezdza. Wtedy zza drzewa wychodzi goral i rzecze:
- Auto, jak auto, ale takie drzwi to se musze kupic.
----------------------------------------------------------------------
Siedza dwie Goralki na plocie i plotkuja, plotkuja po czym jedna mowi do drogiej :
- Oj Maryna trza mi cie bedzie pozegnac, widze idzie Franek z kwiatami trza mu bedzie dupy dac!
- A co to u was flakona ni ma?
----------------------------------------------------------------------
Pewnemu bacy szesc razy spalila sie bacowka. Piec razy ja odbudowywal, ale za szostym razem juz sie zalamal. Stanal nad resztkami domu, podniosl glowe i wola do nieba:
- Panie Boze! Za jakie grzechy ?!
Na to glos z nieba:
- Oj nie za zadne grzechy, nie za grzechy. Tylko cosik ja cie chyba Jozek nie lubie...
----------------------------------------------------------------------
Obchodzona byla wlasnie Setna Rocznica Urodzin Lenina ( SRUL ). Znalezli tedy i bace starego z Poronina, co to Lenina pamietal, i poprosili go, co by opowiedzial im cos o spotkaniu z Leninem, jaki to Lenin byl mily, i dobroduszny. Siad tedy Baca na rogu chalupy, i powiada:
Pamietam byla wiosna, topnialy sniegi, swiecilo slicznie sloneczko. Towarzysz Lenin postanowil sie ogolic. Wyszedl tedy na ganek z miednica, mydlem pedzlem. Ledwo sobie namydlil pysk podbiegl do niego maly chlopczyk. Popatrzyl na towarzysza Lenina i zawolal : " Towarzyszu Lenin, lysiejecie ! ". Towarzysz Lenin usmiechnal sie, ... a mogl przypierdolic !
----------------------------------------------------------------------
Dwoch juhasow znalazlo jeza i kloca sie o nazwe tego zwierzaka:
- To je iglok !
- To je spilok !
Przechodzil tamtedy stary baca i uslyszal sprzeczke. Podszedl i zawyrokowal:
- To nie je ani iglok, ani spilok. To je kolcok !
----------------------------------------------------------------------
Pewien turysta zabladzil w gorach, tracil juz nadzieje, gdy zobaczyl jakies swiatla, a dalej goralska chalupe.
"Jestem uratowany - zaplace im - dadza mi cos zjesc, napoja mnie, przenocuja.." - pomyslal turysta i wszedl do srodka. Patrzy na zapiecku leza nieruchomo Bacowa i Baca.
- "Dobry wieczor, zabladzilem, jestem glodny, chce mi sie pic, zaplace wam" - powiedzial urysta.
...CISZA
- "Chcialbym cos zjesc - jestem glodny" - powtorzyl.
...CISZA
Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wzial to co lezalo na stole i zjadl.
- "CHCIALBYM SIE CZEGOS NAPIC" - powiedzial, juz zdenerwowany, turysta.
Gdy po raz kolejny odpowiedziala mu cisza - wypil co bylo na stole, przelecial Bacowa i wychodzac rzekl "Co za popieprzeni ludzie!".
W bacowce ciagle CISZA, gdy w pewnym momencie Bacowa nie wytrzymala i kichnela. Baca na to: "Przegralas - gasisz swiatlo"
----------------------------------------------------------------------
Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
- Baco, drzwi w domu nie macie? - Krzyczy na niego sprzedawczyni.
- Mom, i taka cholere jak wy, tyz mom.
----------------------------------------------------------------------
Wywiad z baca:
- Baco, jak wyglada wasz dzien pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciagam flaszke i pije...
- Baco, ten wywiad beda czytac dzieci. Zamiast flaszka mowcie ksiazka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciagam ksiazke i czytam. W poludnie przychodzi Jedrek ze swoja ksiazka i razem czytamy jego ksiazke. Popoludniu idziemy do ksiegarni i kupujemy dwie ksiazki, ktore czytamy do wieczora. Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rekopisy.
----------------------------------------------------------------------
Dwoch gorali: maly i duzy sikaja na mur. Maly strasnie mrugo ocami. Widzac to drugi pyto:
- Co tak mrugos?
- Bo mi do ocu prysko!
----------------------------------------------------------------------
Goral przyprowadzil swoja zone bedaca w ciazy na badania okresowe. Lekarz zbadal gazdzine, przyjal honorarium, pozegnal. Do gabinetu wchodzi maz i pyta o zdrowie zony. Lekarz odpowiada:
- No coz, u waszej zony jest ciaza pozamaciczna.
Chlop zbladl i nerwowo siega po portfel.
- Nie trzeba, gazdo, zona juz placila.
- Panie doktorze, macie tu 100 tysiecy, i nie mowcie nikomu, ze pozamaciczna, bo jeszcze chlopy mnie wysmieja, zem nie trafil tam, gdzie trzeba.
----------------------------------------------------------------------------
Goral skarzy w sadzie Anglika:
- Nazwal mnie h***m!
- A moze o powiedzial "dzien dobry" po angielsku: "How do you do?"
- A moze...
- To co, ugoda?
- Dooobra...
Wychodzi z sadu i mysli: "How do you do?" ale dlaczego powiedzial: "zlamany"?
---------------------------------------------------------------------------
Ida Antek i Francek przez las. Zobaczyli kamien, na ktorym bylo napisane: "Jesli mocie ludzkie serce, to mnie obroccie..."
Nasapali sie wiec porzadnie, a zas na drugiej stronie bylo napisane:
"Piknie wom dziekuje, bo mi sie bok odlezol..."
---------------------------------------------------------------------------
Komisja w Poroninie pyta gorala, czy znal Lenina.
- Powiedzcie gazdo czy znaliscie wodza rewolucji?
- Ni, ale uratowolek mu zycie.
- !???!! Jak to uratowaliscie mu zycie?
- Ano ide jo rano, na gran, a tu jakisik panocek siedzi na pienku nad przepascia i cosik pisze. Wracom pode wiecor i ten som panocek siedzi i cosik rysuje.
- No to w jaki sposob uratowaliscie zycie Leninowi.
- Ano przeca, moglek go zepchnonc w ta przepasc, ale nie zepchnalem ... no i tak uratowolek mu zycie.
---------------------------------------------------------------------------
- Baco napisaliscie donos!
- Ni, do wos nie pisolem.
---------------------------------------------------------------------------
Przyjechal baca do Ameryki i okradl bank. Siada w rowie przydroznym, wyciaga z worka pieniadze i zaczyna liczyc. Nagle zjawia sie przy nim amerykanski funkcjonariusz i pokazujac swa sluzbowa odznake mowi:
- Police!
Na to baca:
- Dziekuje, panocku, sam se police.
---------------------------------------------------------------------------
- Wojtek, wyscie taki mondrala, wsytko prawie wiycie, to powiydzcie wiela jest prowd?
Gazda na to:
- Jo znom jino trzy. Piyrso to swiynto prowda, drugo tyz prowda, i trzecio gowno prowda.
---------------------------------------------------------------------------
Jedzie gazda z gazdzina furmanka. Nagle niebo sie zachmurzylo, rozszalala sie burza. Znienacka 20 metrow przed furmanka uderzyl piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mowi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili nastepny piorun uderzyl 5 metrow za furmanka. Gazda znow podnosi palec i mowi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jada dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gazdzine jadaca na furmance, a gazda zadowolony:
- No!!!
---------------------------------------------------------------------------
Przyjechal turysta w gory. Nocuje u bacy. Rano baca pyta:
- Czy wy w nocy nic ze soba nie robicie, ze sie swiatlo caly czas pali?...
- Baco, przy swietle to dopiero przyjemnosc!
Na drugi dzien turysta pyta bace:
- No i jak, lepiej przy swietle?
- Lepiej, lepiej - i ile dzieci mialy uciechy!
---------------------------------------------------------------------------
Idzie dwoch bacow kolo sklepu spozywczego...
- Baco! Wiejmy stad ino zywo !!!
- A czemuz to !?
- Bo tu pisza "Dzemy jaja !!!'
---------------------------------------------------------------------------
Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle slysza krzyk i placz kobiety. Patrza - a gazda za chalupa grzmoci zone. Prezydent pyta go dlaczego tak sie zneca nad kobieta. Gazda mowi:
- Chciala miec fiata - kupilem. Chciala mercedesa - kupilem. Ale teraz jej sie helikopterem zachcialo latac. Nie kupie, bo tu gory i jeszcze mi sie baba zabije!
Prezydent pokiwal ze zrozumieniem, ale Gierek wzial gazde na strone i pyta:
- Gazdo, a tak naprawde o co poszlo?
- Przeca nie powiem obcemu, ze mi bzdziagwa bony na cukier zgubila.
---------------------------------------------------------------------------
Pytaja bace:
- Czy te trzy dziewczynki sa twoimi corkami ?
Baca:
- No.
- Ale one urodzily sie tego samego dnia ?!
- No...
- ... w odstepach pietnastominutowych !!!
- No to co ?! Ja mom rower ...
---------------------------------------------------------------------------
- Staro, obrocilabys sie ku mnie.
- Kces mnie, moj chlopecku ?
- Nie, ino puscos b�ki
---------------------------------------------------------------------------
Do "Pewex"-u przyszedl z wiaderkiem goral:
- Pani, han co to za flaska ?
- Francuski koniak.
- Loc!
- Prosze bardzo.
- A hanta flasysia piykno mi sie widzi.
- To jest najlepsze wino portugalskie 'Porto'.
- Loc. A hanta ?
- Polski spirytus.
- Duzo loc. Za to sycko kielo placem ?
- Dwiescie piecdziesiat dolarow.
- Wyloc!
---------------------------------------------------------------------------
Baca byl swiadkiem wypadku samochodowego, poldek walnal w drzewo. Przesluchuje go gliniarz:
- Baco jak to bylo?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widze.
- A oni nie widzieli...
---------------------------------------------------------------------------
- Baco, czy pokazecie nam Giewont? - pytaja turysci.
- Jo. Widzita ta pierwsza gorka?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga gorka?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita ta trzecia gorka?
- Nie.
- To je Giewont.
---------------------------------------------------------------------------
Ten sam turysta w nastepne wakacje zachodzi w deszczu do bacowki, baca goscinnie czestuje go goraca strawa, turysta zajadajac spostrzega ze do talerza leci mu z gory woda...
- Baco dach ci przecieka.
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz ??
- Ni moge, przeciez deszcz pada.
- To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada ??
- A bo wtedy nie cieknie...
---------------------------------------------------------------------------
W gorskiej chacie pod Gubalowka wielka uroczystosc - Jan Gasienica konczy sto lat. Zjechali sie reporterzy, naczelnik miasta, wreczono medal i dyplom. Wszyscy, trzesacego sie ze starosci pomarszczonego Gasienice, pytaja jak dozyl tak sedziwego wieku.
- Zwyczajnie, nie pilech, nie palilech, za dziewkami nie gonilech...
W tym momencie przerywa mu straszny halas.
- Nie przejmujta sie - mowi Gasienica - to tylko moj starszy brat, cala noc pil gorzale, to mu sie chce teraz za dup*mi ganiac.
---------------------------------------------------------------------------
- Czy to prawda baco, ze tutejsi ludzie nie lubia przybyszow z nizin? - pyta turysta gorala.
- A bo ja to wim... Widzicie panocku ten cmyntoz?
- Widze...
- Tu leza ci, co przysli na zabawe bez zaprosenia...
---------------------------------------------------------------------------
Sprawa w sadzie. Sedzia pyta oskarzonego - gorala:
- Zawod?
- Mechooptyk.
- Co?
- Mechooptyk!
- A co pan robi?
- Optykam chalupy mchem....
---------------------------------------------------------------------------
Zapisuja bace do Partii. Sprawdzaja zyciorys.
- No a jak to bylo po wojnie? Byliscie w jakiejs bandzie?
- Ni, ta bydzie pirsa.
---------------------------------------------------------------------------
Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco, macie jakis pokoj do wynajecia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiscie.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
- Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra baco, ale musi tu byc spokoj i zadnych dzieci.
- Tu nimo zadnych dzieci.
Turysta idzie spac. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszcza, wywracaja meble itp.
Turysta zwleka sie z wyra (przekrwione oczy itp.) i zaspanym glosem mowi do bacy:
- Baco, baco, tu nie mialo byc zadnych dzieci!
- Dzieci? To sa skurwysyny nie dzieci!
---------------------------------------------------------------------------
Idzie turysta po szlaku i nagle slyszy:
- Lo Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!!
Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pienku, obok wbita siekiera i:
- Lo Jezu, Jezu, Jezu!
Turysta: Baco! Baco co wam sie stalo?!
Baca: Mnie? Nic. Lo Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!!!
T: A moze komus w waszej rodzinie?
B: Mojej? Ni. Lo Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!
T: No to co tak lamentujecie?
B: Lo Jezu, jak mi sie robic nie chce!
---------------------------------------------------------------------------
Zapisuja bace do spoldzielni produkcyjnej.
- Dacie krowe do spoldzielni?
- Dom.
- Dacie konia do spoldzielni?
- Dom.
- Dacie owce do spoldzielni?
- Nie dom.
- Dlaczego?
- Bo mom.
---------------------------------------------------------------------------
- Baco, czy mozna tu gdzies kupic czesci zamienne do samochodu ?
- Zaraz za wioska jest ostry zakret nad urwiskiem, a czesci leza na dole...
---------------------------------------------------------------------------
Nad Morskim okiem siedzi stary gazda. Przechodzacy turysci pozdrawiaja go i pytaja:
- Co tu robicie?
- Lowie pstragi.
- Przeciez nie macie wedki.
- Pstragi lowi sie na lusterko.
- W jaki sposob?
- To moja tajemnica. Ale jesli dostane flaszke, to ja wam zdradze.
Turysci wrocili do schroniska, kupili butelke wodki i zaniesli ja gazdzie. On tlumaczy...
- Wkladam lusterko do wody, a kiedy pstrag podplywa i zaczyna sie przegladac to ja go kamieniem i juz jest moj...
- Ciekawe... A ile juz tych pstragow zlowiliscie?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z piec flaszek dziennie...
---------------------------------------------------------------------------
Goral wraca z dwuletniej sluzby w wojsku. Zona Jagna ciagnie go zaraz do sypialni. On sprzeciwia sie i wyprowadza ja na spacer.
- Widzisz Jagna to piekne blekitne niebo?
- No widze! Chodz do sypialni.
- A widzisz te piekne wzgorza?
- Widze, no chodz juz!
- A widzisz te piekne laki?
- No widze widze! No chodz do ...
- No to patrz i patrz, bo teraz bedziesz przez miesiac ino sufit ogladala.
---------------------------------------------------------------------------
Placze zgwalcona Maryna, podchodzi baca:
- Czemu placzesz Maryna?
- Oj zgwalcili mnie zgwalcili!
- A o pomoc wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku wsi wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku halom wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku wierchom wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku lasowi wolalas?
- Oj wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- Nikt nie przyszedl?
- Nikt, nikt nie przyszedl!
- To i ja sobie ulze!
---------------------------------------------------------------------------
Na drodze z Koscieliska do Zakopanego stoi goral i lapie okazje.
Zatrzymuje sie jakies auto, baca wyciaga ciupage, i rzecze do kierowcy:
- Lonanizuj sie pan!
Oslupialy kierowca poslusznie acz niechetnie posluchal rozkazu bacy, gdy skonczyl uslyszal znow te sama komende:
- Lonanizuj sie pan!
Coz ... wyboru wielkiego nie mial. Nie mial tez wyboru gdy uslyszal kolejna komende:
- Lonanizuj sie pan!
Gdy skonczyl baca znow to samo:
- Lonanizuj sie pan!
Probowal tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodzilo, glos bacy naglil jednak nieublaganie:
- Lonanizuj sie pan!
- Lonanizuj sie pan!
- Lonanizuj sie pan!
I kiedy baca juz widzial, ze kierowca nie da juz naprawde rady spokojnym glosem rzekl do stojacej obok gazdziny:
- Siadaj Maryna, pan cie do Zakopanego zawiezie!
---------------------------------------------------------------------------
Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta:
- Co robicie baco?
- A tak sobie siedze i mysle.
- A to wy zawsze tak ?
- Nie, ino jak mam czas.
- A jak nie macie czasu ?
- To sobie ino siedze.
---------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baca do kolegi chirurga i mowi:
- Wiesz Kazik pomoz, mam brzydka zone! Wez ty jej zrob jakas operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie moze sie da, ale to bedzie kosztowac z jakies dziesiec tysiecy.
Spotykaja sie po dwoch tygodniach. Mowi lekarz Kazik:
- Tak jak mowilem, da sie zalatwic, ino dziesiec patykow przynies.
- A wiesz Kazik, juz nie trzeba, gajowy zgodzil sie za piec stowek odstrzelic.
---------------------------------------------------------------------------
Autostopowiczka zatrzymuje samochod na drodze z Poronina do Zakopanego. Samochod zjezdza na pobocze i szofer odkreca okienko. Autostopowiczka wsadza glowe do srodka, a wtedy kierowca podkreca szybko okienko, wychodzi druga strona, zadziera kiecke i rznie rzeczona autostopowiczke, poczem odkreca okienko i odjezdza. Wtedy zza drzewa wychodzi goral i rzecze:
- Auto, jak auto, ale takie drzwi to se musze kupic.
---------------------------------------------------------------------------
Siedza dwie Goralki na plocie i plotkuja, plotkuja po czym jedna mowi do drogiej :
- Oj Maryna trza mi cie bedzie pozegnac, widze idzie Franek z kwiatami trza mu bedzie dupy dac!
- A co to u was flakona ni ma?
---------------------------------------------------------------------------
Pewnemu bacy szesc razy spalila sie bacowka. Piec razy ja odbudowywal, ale za szostym razem juz sie zalamal. Stanal nad resztkami domu, podniosl glowe i wola do nieba:
- Panie Boze! Za jakie grzechy ?!
Na to glos z nieba:
- Oj nie za zadne grzechy, nie za grzechy. Tylko cosik ja cie chyba Jozek nie lubie...
---------------------------------------------------------------------------
Obchodzona byla wlasnie Setna Rocznica Urodzin Lenina ( SRUL ). Znalezli tedy i bace starego z Poronina, co to Lenina pamietal, i poprosili go, co by opowiedzial im cos o spotkaniu z Leninem, jaki to Lenin byl mily, i dobroduszny. Siad tedy Baca na rogu chalupy, i powiada:
Pamietam byla wiosna, topnialy sniegi, swiecilo slicznie sloneczko. Towarzysz Lenin postanowil sie ogolic. Wyszedl tedy na ganek z miednica, mydlem pedzlem. Ledwo sobie namydlil pysk podbiegl do niego maly chlopczyk. Popatrzyl na towarzysza Lenina i zawolal : " Towarzyszu Lenin, lysiejecie ! ". Towarzysz Lenin usmiechnal sie, ... a mogl przypierdolic !
---------------------------------------------------------------------------
Dwoch juhasow znalazlo jeza i kloca sie o nazwe tego zwierzaka:
- To je iglok !
- To je spilok !
Przechodzil tamtedy stary baca i uslyszal sprzeczke. Podszedl i zawyrokowal:
- To nie je ani iglok, ani spilok. To je kolcok !
---------------------------------------------------------------------------
Pewien turysta zabladzil w gorach, tracil juz nadzieje, gdy zobaczyl jakies swiatla, a dalej goralska chalupe.
"Jestem uratowany - zaplace im - dadza mi cos zjesc, napoja mnie, przenocuja.." - pomyslal turysta i wszedl do srodka. Patrzy na zapiecku leza nieruchomo Bacowa i Baca.
- "Dobry wieczor, zabladzilem, jestem glodny, chce mi sie pic, zaplace wam" - powiedzial urysta.
...CISZA
- "Chcialbym cos zjesc - jestem glodny" - powtorzyl.
...CISZA
Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wzial to co lezalo na stole i zjadl.
- "CHCIALBYM SIE CZEGOS NAPIC" - powiedzial, juz zdenerwowany, turysta.
Gdy po raz kolejny odpowiedziala mu cisza - wypil co bylo na stole, przelecial Bacowa i wychodzac rzekl "Co za popieprzeni ludzie!".
W bacowce ciagle CISZA, gdy w pewnym momencie Bacowa nie wytrzymala i kichnela. Baca na to: "Przegralas - gasisz swiatlo"
---------------------------------------------------------------------------
Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
- Baco, drzwi w domu nie macie? - Krzyczy na niego sprzedawczyni.
- Mom, i taka cholere jak wy, tyz mom.
---------------------------------------------------------------------------
Wywiad z baca:
- Baco, jak wyglada wasz dzien pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciagam flaszke i pije...
- Baco, ten wywiad beda czytac dzieci. Zamiast flaszka mowcie ksiazka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciagam ksiazke i czytam. W poludnie przychodzi Jedrek ze swoja ksiazka i razem czytamy jego ksiazke. Popoludniu idziemy do ksiegarni i kupujemy dwie ksiazki, ktore czytamy do wieczora. Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rekopisy.
---------------------------------------------------------------------------
Dwoch gorali: maly i duzy sikaja na mur. Maly strasnie mrugo ocami. Widzac to drugi pyto:
- Co tak mrugos?
- Bo mi do ocu prysko!
---------------------------------------------------------------------------
Goral przyprowadzil swoja zone bedaca w ciazy na badania okresowe. Lekarz zbadal gazdzine, przyjal honorarium, pozegnal. Do gabinetu wchodzi maz i pyta o zdrowie zony. Lekarz odpowiada:
- No coz, u waszej zony jest ciaza pozamaciczna.
Chlop zbladl i nerwowo siega po portfel.
- Nie trzeba, gazdo, zona juz placila.
- Panie doktorze, macie tu 100 tysiecy, i nie mowcie nikomu, ze pozamaciczna, bo jeszcze chlopy mnie wysmieja, zem nie trafil tam, gdzie trzeba.











